Czego ciało chciało… czyli dzieci i fizyczne granice

Child,Lying,Down,On,A,Countryside,Bench

Każdy z nas jest ekspertem w sprawie własnego ciała. Tylko my wiemy, czy jest nam zimno, czy gorąco, czy mamy jeszcze ochotę na deser albo czy mamy w sobie zgodę na bycie dotykanym przez drugą osobę.

Rodzice bardzo często podkreślają, jak bardzo chcieliby, by ich dzieci słuchały swojego wewnętrznego głosu, dbały o komfort własnego ciała i jego granice. Wiedziały, że mogą decydować o swoich ciałach, a nikt inny – bez względu na swoją pozycję w hierarchii społecznej czy wiek – nie może podważać ich decyzji. Czasem jednak zapominamy, że temat granic nie pojawia się w okresie dojrzewania, pierwszych randek i miłości, ale znacznie wcześniej – w niemowlęctwie. Jak traktować ciała naszych maluchów, by świadomie mówiły TAK i NIE?

Rodzimy się z granicami

Przychodzimy na świat z idealnym wyczuciem własnych granic. Gdy niemowlę nie chce być brane na ręce przez kogoś obcego – płacze i wzywa opiekuna. Nie ma ochoty na kolejną łyżeczkę marchewki? Wypluwa, odpycha ją od ust albo zrzuca miskę na ziemię. Nie lubi się całować z babcią? Ucieka, płacze, odwraca głowę. Jednocześnie rodzimy się całkowicie bezbronni: nie potrafimy zadbać o pełny żołądek, osłonić się przed chłodem ani… wykonywać świadomych ruchów. To właśnie niemowlęca bezbronność sprawia, że tak trudno nam zobaczyć, z jaką precyzją dzieci odczuwają własne stany, i że granic wcale nie trzeba ich uczyć. Przestając karmić, odsuwając się, odkładając na bok gruby sweter, przed którym uciekał maluch, biorąc na ręce w towarzystwie nieznajomych, wchodzimy w dialog z naszym dzieckiem. Dowiaduje się w ten sposób, że ma prawo do decydowania o swoim ciele i że wie, czy jest mu zimno, czy jest głodne, czy ma dość łaskotania. To dobra lekcja! Dzięki niej wzrasta zaufanie dziecka do samego siebie i poczucie, że może samodzielnie zadbać o swoje ciało. Bardzo wartościowym doświadczeniem jest także dobrowolnyprzyjemny kontakt fizyczny. Jeśli któraś ze stron przestaje mieć chęć na przepychanki, łaskotki, noszenie czy jakąkolwiek inną czynność, może przestać i powiedzieć o tym bez obaw. 

Dla nas, rodziców wychowywanych w czasach, gdy „dzieci i ryby” głosu nie miały, takie podejście może wydawać się czymś nowym i niespodziewanym. Wielu z nas pamięta, że jadło się tak długo, jak chcieli tego dziadkowie czy rodzice („Zjedz jeszcze trochę! Za babcię! Za dziadka!”), albo żeby dostać atrakcyjną nagrodę („Jak zjesz te trzy ziemniaczki, dostaniesz czekoladkę”), a czasem tylko dlatego, żeby nie brać na siebie ich smutku czy rozczarowania („Babcia będzie płakać, że ty nie jesz”). Gdy takie praktyki były codziennością, sygnały wysyłane przez ciało coraz trudniej było w ogóle zauważać. Wielu dorosłych nie zaspokaja dziennego zapotrzebowania organizmu na wodę i przyznaje, że nie rozpoznaje pragnienia. Wstają od stołu z poczuciem przejedzenia. Inni opuszczają posiłki albo orientują się, że pora coś zjeść, gdy są rozdrażnieni lub wściekli. Nasi najbliżsi prawdopodobnie nie chcieli, by tak to się skończyło. Nie mieli złych intencji. Rodzic, który mówi, żeby przywitać się z ciocią buziakiem, nie chce ignorować gotowości swojego dziecka do wchodzenia w kontakt fizyczny. Babcie, które straszą, że będzie im przykro, jeśli wnuczek nie zje obiadu, nie chcą wyrobić w kimś lęku przed reakcją drugiego człowieka na odmowę. Czasem naprawdę nie wiedzą, że małe, zdrowe dzieci mogą same decydować o ilości jedzenia. Innym razem chcą zadbać o dzieci lub kogoś im bliskiego: nakarmić, ochronić, sprawić radość, przyjemność, okazać miłość. 

Przeczytaj także: Słuchanie ciała a integracja sensoryczna

Co w takim razie mogą zrobić dorośli, by pomóc dziecku słuchać swojego ciała?

1. Pozwalaj na autonomię i zaufaj, że dziecko jest ekspertem od własnej fizjologii.

Może ci w tym pomóc karmienie na żądanie i karmienie responsywne (sposób karmienia butelką, w którym niemowlę może swobodnie odsunąć głowę czy regulować przepływ pokarmu). W późniejszym wieku nie zmuszaj do jedzenia. Ty jako rodzic decydujesz o porze posiłków oraz o tym, co znajdzie się na dziecięcym talerzu. Dziecko – ile i czy zje. Jeśli masz poczucie, że w sferze jedzenia dzieje się coś niepokojącego, nie rozwiązuj tego przymuszaniem i nagrodami przy stole, ale skontaktuj się ze specjalistami: pediatrą, dietetykiem dziecięcym, terapeutą karmienia lub certyfikowanym doradcą laktacyjnym. To prawda, że niektóre dzieci nie potrafią jeszcze dobrać ubrań do pogody, ale to właśnie doświadczanie zimna czy ciepła pozwala nabyć te umiejętności. Nie neguj także bólu czy innych odczuć dziecka!

2. Pytaj i proś o zgodę.

Proszenie o zgodę na przytulanie, siłowanki, łaskotki czy całusy to bardzo fajna zasada, którą możesz wprowadzić stosunkowo wcześnie w życiu dziecka. Przewijając czy przebierając malucha, mów mu o tym, co robisz. Nie bój się zadawać pytań („Czy jest ci zimno?”, „Chłopczyk/dziewczynka chce cię wziąć za rękę. Masz ochotę?”). Może ci się to wydawać nadmierne czy nienaturalne, ale robiąc to względem swojego dziecka, sprawiasz, że dla niego będzie to czymś oczywistym w kontakcie z innymi. 

3. Pokaż, że ciało jest źródłem informacji i siły.

To, co odczuwamy, informuje nas o tym, co się z nami dzieje: o zagrożeniach, chorobie, emocjach, potrzebach. Już przedszkolaki są w stanie nazywać i interpretować odczucia swojego ciała – dostrzegać, kiedy napinają się ich mięśnie, robi im się słabo w chwili przestraszenia albo „głos gdzieś uciekł”. Świadomość ciała i umiejętność wyłapywania tych wczesnych oznak pomagają w odzyskiwaniu równowagi i radzeniu sobie ze stresem. Uczcie się tego od samego początku.

4. Nie wykorzystuj przewagi czy statusu w kontakcie z dzieckiem.

Wielu dorosłych uczy dzieci, że nie mogą być dotykane wbrew swojej woli, chyba że robi to lekarz lub ktoś bliski. W rzeczywistości tylko zagrożenie bezpieczeństwa lub życia uzasadnia działanie wbrew czyjejś woli. Nawet bliscy i personel medyczny wchodzą w niechciany przez dziecko kontakt fizyczny, jedynie jeżeli służy to określonym ważnym celom (m.in. badania, przeniesienie w bezpieczne miejsce). Mów dziecku o tych celach, a nie o swojej pozycji względem niego. Jeżeli działasz w trosce o jego zdrowie czy bezpieczeństwo i musisz użyć siły fizycznej (np. musisz przytrzymać malucha, żeby podać mu lekarstwo), wyjaśnij to, gdy będzie po wszystkim. Przyjmij i uznaj emocje, które się pojawiły.

5. Pomóż stawiać granice.

Jeśli słyszysz, że dziecko próbuje zakomunikować drugiej osobie, jak bardzo czegoś nie chce, ale nie przynosi to rezultatu, pomóż w tym. Zaprotestuj, gdy inny dorosły ignoruje sprzeciw malucha. Możesz zwrócić się bezpośrednio do dziecka („Babcia mówi, że więcej nie przyjdzie, jeśli jej nie przytulisz, a ty teraz bardzo nie chcesz tego robić. To jest OK. Może później będziesz mieć ochotę”) albo dorosłego („Jaś potrzebuje więcej czasu, zanim będzie gotowy się przytulać”). 

Dawaj przykład

Drugim źródłem, z którego czerpiemy wiedzę o granicach, są cudze komunikaty o granicach. Krótko mówiąc, kiedy to ty nazywasz swoje potrzeby, stany organizmu („Czuję, że mam napięte ramiona”, „Oddycham głęboko, bo zrobiło mi się słabiej”) albo odmawiasz („Teraz idę zjeść, więc nie będę się bawić”), pokazujesz dziecku, jak to się robi. 

Niejednokrotnie słyszałam, że dziecko robi coś, czego dorosły nie lubi lub nie chce, ale maluch w ogóle się o tym nie dowiaduje (np. „Nie znoszę pociągania za włosy, ale on/ona się tak uspokaja”, „Nie mam chęci teraz karmić, ale nie chcę brać na siebie jej/jego złości”). Taki niechciany dotyk często prowadzi do rosnącej frustracji i poczucia, że maluch narusza nasze granice. Odczytywanie sprzecznych sygnałów w takiej sytuacji nie jest też łatwe dla dziecka: z jednej strony bierzemy je na kolana, a z drugiej napinają się nasze mięśnie, a na twarzy pojawia się irytacja. Nie do końca wiadomo, za czym powinno wtedy podążać dziecko – za naszą zgodą czy oznakami jej braku?

Sprawdź również: 5 sposobów na polepszenie kontaktu ze swoim ciałem (dla rodzica i nie tylko)

Odmowa nie rani. Ranić może sposób, w jaki odmawiamy: gdy reagujemy złością, agresją, wyśmiewamy prośbę dziecka lub pozostajemy obojętni wobec emocji, jakie odmowa wywołuje w małym człowieku. Jeśli jednak mówimy NIE jakiejś prośbie, ale z empatią i zrozumieniem przyjmujemy reakcję na odmowę, jesteśmy gotowi przytulić, ukoić i otrzeć łzy, to mimo odstawienia malucha od piersi albo odsunięcia jego ręki od włosów rodzica, relacja między dzieckiem i opiekunem jest nadal źródłem bezpieczeństwa i ciepła. Nie kojarzy się z krzykiem, wściekłością i zerwaniem kontaktu, ale pomaga budować autentyczne relacje, w których jest miejsce na mówienie NIE. Z czasem dzieci zbierają wystarczająco dużo doświadczeń, by nieco lepiej radzić sobie z odmową dorosłych.

Doświadczanie odmowy drugiego człowieka i bycia przyjętym z własną odmową to dwa filary, na których opiera się decydowanie o swoim ciele, poczucie autonomii oraz pewność w mówieniu o swoich potrzebach i granicach. Jeśli pozwolimy dzieciom na decydowanie o swoim ciele i uwrażliwimy je na to, co dzieje się z naszym, damy im wszystko, czego potrzebują, by w przyszłości zarówno okazywać empatię, jak i pozostawać w zgodzie ze sobą.

Autor Karla Orban

Psycholog, trenerka empatycznej komunikacji. Szkoli się w czteroletniej szkole psychoterapii systemowej. Od ponad dekady wspiera dzieci, rodziców i nauczycieli. Absolwentka szkolenia Rodzicielstwo Bliskości dla Profesjonalistów I i II stopnia, członek ICISF. Czerpie z teorii więzi, Terapii Akceptacji i Zaangażowania oraz Porozumienia Bez Przemocy. Prywatnie mama trójki dzieci.

fb.com/KarlaOrbanPsychologRB

Jedna odpowiedź do “Czego ciało chciało… czyli dzieci i fizyczne granice”

  1. Bardzo ciekawy i przydatny artykuł! Wydaje mi się, że kiedyś wcale o tych granicach się nie mówiło. Trzeba było obowiązkowo dawać cioci całusa, bo przecież NIE WYPADAŁO nie dać..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.