5 sposobów na polepszenie kontaktu ze swoim ciałem (dla rodzica i nie tylko)

Double,Exposure,Closeup,Portrait,Of,A,Dreamy,Cute,Closed,Eyes

Dobry kontakt z ciałem to coś, z czym się rodzimy. Kiedy noworodek czuje głód, senność, rozdrażnienie – płacze, pręży się, marudzi. Kiedy jest mu ciepło i wygodnie – jego mięśnie są rozluźnione, spokojnie się rozgląda albo usypia. Niestety, w miarę dorastania oduczamy się słuchania sygnałów naszego ciała. Bywa, że kiedy dziecko napina się w odpowiedzi na strach, słyszy od dorosłych: „Nie ma się czego bać!”, a kiedy płacze, żeby uwolnić z ciała energię smutku, słyszy: „Nie płacz! Nic się nie stało!”. 

W szkole nie jest lepiej: potrzeba ruchu i odpoczynku przegrywa często z przymusem siedzenia w miejscu, wielogodzinnej nauki. A w życiu dorosłego człowieka, który ma pracę, rodzinę, zobowiązania, właściwie nie ma miejsca na oddech i powrót do ciała.

Na szczęście to się zaczyna zmieniać. Coraz częściej, zainspirowani ruchem self-care w social mediach czy zmuszeni problemami zdrowotnymi, chcemy złapać od nowa kontakt ze swoim ciałem. Tyle tylko, że potrzebujemy się tego w zasadzie nauczyć od nowa!

W artykule znajdziesz pięć prostych sposobów na rozpoczęcie tej „podróży powrotnej do swojego ciała”. Pamiętaj jednak, że żaden z nich nie zadziała tylko dlatego, że o nim przeczytasz! To do ciebie należy wprowadzenie tych zmian w życie. Do dzieła.

1. PAUZA

Do złapania kontaktu z ciałem potrzebujesz trochę czasu i przestrzeni. Jeśli twój dzień jest wypełniony po brzegi zadaniami, a ty płynnie przechodzisz od jednego do drugiego, to powstaje ryzyko, że potrzeby i sygnały twojego ciała po prostu do ciebie nie dotrą. Dlatego pierwszym krokiem jest aktywne stworzenie sobie „mikrodziurek” między bodźcem a twoją interpretacją i odpowiedzią na niego. Momentów, w których będziesz mogła świadomie podjąć decyzję, jak chcesz zareagować.

Jak to wygląda w praktyce?

Wyobraź sobie, że jest 18:00, jesteś zmęczona po całym dniu noszenia ząbkującego malucha / rozdzielania bijących się dzieci / ogarniania pracy / robienia wszystkiego naraz (uzupełnij wedle potrzeb – wiem, że znasz ten stan). Czujesz, że jesteś wykończona, że zaraz wybuchniesz. Co robisz?

Wiele z nas w tym momencie spycha swoje odczucia jeszcze głębiej. Zagryzamy zęby, chwytamy w biegu kolejną kawę w brudnym kubku, „Jeszcze tylko półtorej godziny do kładzenia ich spać. Wytrzymam”, ewentualnie wymykamy się chyłkiem poscrollować Instagrama w kiblu. Zazwyczaj działamy jak automat – nie zastanawiamy się nad tym, co robimy, po prostu staramy się przetrwać do wieczora. Niestety, taki schemat oddala nas od kontaktu z ciałem i emocjami. Powoduje, że zamiast je usłyszeć i uszanować, dajemy im sygnał: nie jesteście ważne. Ciśniemy i przekraczamy swoje granice. 

Tutaj na ratunek przychodzi pauza. Zamiast spinać ciało i oddalać się od siebie, zatrzymujesz się na chwilę w tym kołowrotku i pytasz samą siebie: „Co teraz czuję w ciele?”. Obserwujesz, jakie pojawiają się emocje. I świadomie decydujesz, jak zareagujesz i jak siebie wesprzesz w tej sytuacji.

Sprawdź, jak wielką moc potrafi mieć kilka głębokich oddechów skierowanych w stronę napiętych części ciała. Wyjście na balkon i popatrzenie w niebo. Ciepła herbata wypita z troską o siebie, dająca przestrzeń. Często wystarczy sam fakt ofiarowania samej sobie uwagi i usłyszenie, jak się ma moje ciało w tym momencie, żeby odczuć ulgę i obniżyć napięcie.

2. CODZIENNE SPOTKANIE ZE SOBĄ

Nie martw się, nie będę wymagać od ciebie codziennego siedzenia przez dwie godziny ze sobą na kawie (choć raz na jakiś czas mogłabyś to zrobić!). Chodzi o to, żebyś wypracowała nawyk codziennego „przeglądu wewnętrznego” każdego dnia. Dzięki temu zadbasz o to, żeby nie „odlecieć” w stare, ucieczkowe schematy i dalej będziesz starała się polepszyć kontakt z samą sobą.

Jak to wygląda w praktyce?

Zaplanuj 5 minut każdego dnia o określonej porze – np. rano przy kawie albo tuż przed snem – na sesję kontaktu ze sobą. Zapytaj siebie, jakbyś pytała przyjaciółkę: „Czego ci potrzeba, kochana? Jakie potrzeby dzisiaj zaspokoiłaś, co było karmiące? Czego zabrakło, czego chciałabym więcej? O co zadbam następnego dnia?”. Jeśli jesteś osobą, która – jak ja – bardzo mieszka w głowie, mogą ci w tym pomóc kartka i ołówek. Pisanie powoduje, że umysł „zrzuca” z siebie myśli i może zająć się czymś innym. Łatwiej jest wtedy uniknąć poczucia pustki albo utknięcia.

Skontaktuj się ze swoimi potrzebami, zaczynając od ciała. Czy dbasz o sen, odżywcze jedzenie, dotyk, branie suplementów, wygodę…? Myślisz: jasne, jak ja mam o to zadbać przy dzieciach, pracy, garach?! Pamiętaj: nie chodzi o zaspokojenie potrzeb w 100%. Chodzi o złapanie z nimi kontaktu, uszanowanie ich. Nawet jeśli wiele razy dziennie będziesz im mówić „nie teraz”, każdy kroczek się liczy i mówi twojemu ciału: jesteś ważne.

Jeśli wyjdziesz na 10-minutowy spacer dookoła bloku, żeby zadbać o swoją potrzebę ruchu; zrobisz sobie owocowe smoothie zamiast pożreć paczkę ciastek; postawisz na stole dzbanek z wodą, żeby pić więcej w ciągu dnia – zrobisz ogromnie dużo dla swojego kontaktu z ciałem, samopoczucia i zdrowia psychicznego.

3. PRZYJEMNOŚĆ JAKO POTRZEBA

Zacznij traktować przeżywanie przyjemności, odpoczynek i łagodność wobec swojego ciała jako potrzeby, bo tym właśnie one są! Kiedy daję sobie prawo do przeżywania przyjemności i dbam o to, żeby znalazło się na nią miejsce w planie dnia, daję sobie samej znów sygnał: jestem ważna. „Wypisz się” z presji produktywności. Żeby mieć siłę na bycie produktywną, potrzebujesz przyjemności i odpoczynku.

Jak to wygląda w praktyce?

Bądź konsekwentna w znajdowaniu czasu na przyjemność i odpoczynek. Na ulubione jedzenie, na seks w parze i solo, na czytanie książki pod kocem, na spacery… I czuj tę przyjemność, bądź obecna w tym odpoczynku – jeśli będziesz w tym czasie odlatywać w odmęty swojej to do listy, to wcale nie odczujesz ulgi!

Kiedy zapędzam się w myślenie, że „się nie da”, przypominam sobie moją znajomą, aktywną zawodowo mamę pięciorga dzieci. Ma ona prosty system dbania o czas na przyjemność i odpoczynek: planuje go najpierw – przed sprawami męża, dzieci, przed obowiązkami zawodowymi – a potem realizuje ten plan. I choć daleka jestem od głoszenia, że „wszystko jest kwestią organizacji” (bo nie jest), to twoje zaangażowanie i wiara, że się da, są megaważne.

Jeśli planowanie przyjemności brzmi dla ciebie kosmicznie, zacznij krok wcześniej. Wyśledź i zacznij eliminować to, co sprawia twojemu ciału przykrość: drapiące metki, cisnące staniki, niewygodne krzesła, za wysoką poduszkę, zbyt miękki materac… Ty sama wiesz najlepiej, co znajdzie się na twojej liście.

4. REALITY CHECK przekonań związanych z ciałem

To ćwiczenie pomoże ci rozpoznać, jakie „oprogramowanie” wgrane jest do autopilota sterującego twoim podejściem do ciała. Zwykle nie zdajemy sobie sprawy, że kierują nami różne przekonania, które kiedyś nieświadomie przyjęliśmy jako prawdę. Dlaczego warto się tym przekonaniom przyjrzeć? Bo tylko wtedy masz szansę zdecydować, czy one ci służą – a jeśli nie, to zacząć je zmieniać. W przeciwnym wypadku będą działały jak niewidzialny hamulec na twoje próby złapania lepszego kontaktu z ciałem.

Jak to wygląda w praktyce?

Wypisz na kartce swoje przekonania związane z ciałem. Inspiracją mogą być dla ciebie takie zdania jak: „kiedy myślę o wsłuchiwaniu się w ciało, czuję…”, „ktoś, kto ma dobry kontakt ze swoim ciałem…”, „kiedy myślę o swoim ciele, czuję…”, „dbanie o potrzeby ciała wydaje mi się…”. Pisz, aż poczujesz, że wyczerpałaś temat, nie cenzuruj pojawiających się myśli. 

Teraz zrób sobie chwilę przerwy, a potem przeczytaj to, co napisałaś. Podkreśl na zielono przekonania, które pomagają ci czuć się lepiej (np. słuchanie, czego potrzebuje moje ciało, jest ważne), a na czerwono podkreśl te, które przeszkadzają (np. kontakt z ciałem kojarzy mi się z egoizmem). Następnie podziel kartkę na trzy kolumny. Z lewej strony zapisz wszystkie „czerwone” przekonania. Bierz je w głowie „na przesłuchanie”, zobacz, skąd się wzięły w twoim życiu. Czyj głos słyszysz, kiedy myślisz o danym przekonaniu? Zapisz wnioski hasłowo w środkowej kolumnie. W prawej kolumnie zapisz nowe przekonanie, którym chcesz zastąpić stare.

Twoim kolejnym zadaniem jest wyłapywanie „starego” myślenia w życiu codziennym i podejmowanie prób przekształcania go w nowe. Wracaj do notatek, dopisuj, sprawdzaj, gdzie jesteś. Daj sobie czas – to nie wyścig. To, że próbujesz, jest ważne.

5. ROZRÓŻNIANIE SYGNAŁÓW

Czy to znaczy, że mamy słuchać dosłownie każdego sygnału, jaki wysyła nam nasze ciało, i wtedy wszystko będzie dobrze? To nie takie proste. Wyławianie sygnałów, za którymi warto pójść, to codzienna praktyka poznawania siebie metodą prób i błędów.

To jak w relacji z noworodkiem: dziecko marudzi, dając znać, że ma jakąś niezaspokojoną potrzebę. Ty zgadujesz: jest głodne czy śpiące? Zdarza się, że próbujesz uśpić dziecko, kiedy jest głodne, lub rozbawić, kiedy jest zmęczone – to normalne. W odbudowywaniu kontaktu ze sobą potrzebujesz podobnej cierpliwości i przyzwolenia na błędy.

Jak to wygląda w praktyce?

Potrzebna ci praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka. Sygnały z ciała bywają mylne – np. ciało popycha nas ku siedzeniu na kanapie, ale głowa wie, że lepiej poczujemy się, kiedy wyjdziemy na szybki spacer. To przykład twojego Wewnętrznego Dorosłego w działaniu: pomyśl o nim jak o dobrym, świadomym rodzicu twojego Wewnętrznego Dziecka. I kiedy Dziecko krzyczy „leżeeeeć”, być może ty, przy wsparciu Dorosłego, zdecydujesz się na spacer – bo wiesz, dzięki poprzednim doświadczeniom i wewnętrznej mądrości, że to cię bardziej wesprze. 

Ważna jest też wspomniana już uważność i pozostawanie w kontakcie ze sobą. Czego potrzebuję w tym momencie? A kiedy już działam: czy to działanie zaspokaja moją potrzebę? Bądź elastyczna i ciekawa. Dzięki temu dowiesz się, czy strategia, którą wybrałaś (np. oglądanie serialu), spełnia twoją potrzebę (np. odpoczynku). Jeśli tak – super! Jeśli nie – szukaj dalej. Może lepiej zrobi ci wcześniejsze pójście spać albo kontakt z przyrodą?

Polepszenie kontaktu ze swoim ciałem – jako istotny element polepszenia kontaktu ze sobą w ogóle – pomaga nam lepiej się czuć, a dzięki temu być spokojniejszymi rodzicami i bardziej obecnymi partnerami. Słuchając i szanując to, co mówi do ciebie twoje ciało i twoje wnętrze, wspierasz swoje poczucie własnej wartości i uczysz tego swoje dzieci. Pamiętaj, żeby podchodzić do siebie z łagodnością – szczególnie wtedy, kiedy zapędzisz się w stare schematy i coś nie będzie ci wychodziło. Trzymam za ciebie kciuki!

Autor Pamela Kucińska

psycholożka i edukatorka okołoporodowa. Od dekady na różne sposoby towarzyszy kobietom w początkach macierzyństwa i nie tylko, wspierając je w budowaniu dobrych relacji z dzieckiem, partnerem/ką i - przede wszystkim - z samą sobą. Autorka e-książki "#Niezbędnik porodowy" i kursów online dla rodziców. Znajdziesz ją na www.pamelakucinska.pl i w social media @pamela_kucinska_psychologia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.