„Muszę ją RATOWAĆ!”, czyli 7 błędów, które popełniają partnerzy towarzyszący przy porodzie. Fragment książki „Błękitny poród rodzinny”

Pakiet 1

Z czym kojarzy ci się poród? Filmy i seriale medyczne to dziś główne źródło „wiedzy” o porodzie; te obrazy bardzo sprawnie kreują nasze przekonanie o tym, jak wygląda poród. Jeżeli na dźwięk słowa „poród” widzisz w wyobraźni nagle odchodzące wody, szaleńczą jazdę samochodem do szpitala, kilka „Push! Push!” na plecach i różowe dziecko, to zróbmy ci małe czyszczenie pamięci i wróćmy do podstaw. Jeżeli twoja żona lub partnerka już rodziła i był to trudny poród, może z komplikacjami, może wydarzyło się wtedy coś nieprzewidzianego, o czym do dziś niełatwo wam mówić, to wiedz, że ta chwila może wyglądać zupełnie inaczej.

Ważne jest, jak poród jest prowadzony (czy w zgodzie z naturalnym procesem fizjologicznym), czy twoja partnerka czuje się bezpiecznie i ma zapewnioną intymność (te dwie emocje są kluczowe dla mózgu, aby poród mógł postępować prawidłowo) oraz jak wygląda wasze przygotowanie do porodu (skąd czerpiecie wiedzę, czy oprócz zebrania typowo medycznych informacji przygotowaliście się również psychicznie i emocjonalnie).

Jakie błędy często popełniają mężczyźni, którzy towarzyszą w porodach?

Szybko = dobrze

W wielu historiach porodowych, które słyszymy od znajomych, przewija się wątek czasu trwania porodu w zestawieniu z komentarzami, że za długo to trwało, więc nie było dobrze (kobieta cierpiała, personel nie pomógł itd.), lub odwrotnie – że poszło szybko, więc było dobrze. Gdy kobieta jest przygotowana emocjonalnie, poród jest prowadzony zgodnie z jego naturalnym rytmem, rodząca może współdecydować o jego przebiegu, czuje się bezpiecznie i ma zapewnioną intymność, a interwencje medyczne są stosowane jedynie ze wskazań medycznych (stosowanie ich rutynowo lub tylko po to, aby przyspieszyć akcję porodową, często prowadzi do komplikacji), wtedy nie jest ważne, ile trwa poród, bo ona czuje się dobrze, naturalne mechanizmy porodowe utrzymują poziom bólu na takim poziomie, jaki ona może znieść. Poród przyspieszony może wydawać się lepszy, bo kobieta uniknęła „cierpienia” powodowanego przez długą akcję porodową, ale to bardzo złudne wrażenie. Taki poród ma większe szanse zakończyć się zabiegowo, a nieprzygotowane ciało kobiety jest bardziej narażone na uszkodzenia, które będą wymagały późniejszej rehabilitacji.

Brak cierpliwości

Każdy poród jest inny, ale każdy potrzebuje czasu. Wasze dziecko potrzebuje czasu, aby dopasować się do kanału rodnego, ułożyć, przecisnąć, wyjść. Szyjka macicy, tkanki kobiety potrzebują czasu, aby się otworzyć i rozciągnąć. Poród może trwać 5, 10, 15, 20 i więcej godzin i to jest normalne! Tak samo jest normalne, jeżeli cały miesiąc przed porodem kobieta odczuwa skurcze przepowiadające, budzi się w nocy, czuje rozpieranie i nacisk, zaczyna chodzić jak kaczka, boli ją kość łonowa i tak dalej. To wszystko przygotowuje ciało na poród. To niebywałe przedsięwzięcie, żeby gotowy mały człowiek o wadze 3, 3,5, a może ponad 4 kilogramów przeszedł przez kanał rodny i waginę. Na to POTRZEBA CZASU.

Ciąża to rewolucja. Jeśli czujecie się zagubieni w chaosie informacji i dobrych rad. Jeśli zastanawiacie się nad przeżyciem porodu razem, to ten zestaw jest właśnie dla Was – bez względu na to, jaką decyzję podejmiecie!

Poród rodzinny pakiet bez plamy

Ją boli, czyli ona cierpi

Obserwując z boku, a do tego nie mając kontroli nad tym, co się z nią dzieje, możesz mieć wrażenie, że twoja ukochana cierpi. Tymczasem ból w czasie porodu (w odróżnieniu od każdej innej sytuacji w życiu) oznacza, że dzieje się coś pożądanego – rodzi się dziecko. Może być ciężko, rodząca może wydawać różne dziwne dźwięki, ale dopóki czuje się bezpiecznie, a gadzi mózg reguluje akcję porodową, to ona sobie radzi! Dopóki kobieta odczuwa tylko ból, może sobie z nim poradzić poprzez oddech, zmianę pozycji czy prośbę o masaż. Kiedy jednak kontrolę przejmą stres, niepewność, nadmierne napięcie ciała oraz brak poczucia bezpieczeństwa, ból może się przekształcić w cierpienie. Cierpienie odznacza się tym, że nie radzimy sobie, jest fizycznie i psychicznie za ciężko – na tyle ciężko, że już nie jesteśmy w stanie sobie pomóc.

Ratowanie zamiast towarzyszenia

Wyobraź sobie, że biegniecie razem w maratonie. Gdy jest jej ciężko lub zaczyna wątpić w swoje siły, będziesz ją motywować czy weźmiesz ją na plecy? Twoje zadanie w czasie porodu polega na towarzyszeniu, wspieraniu, pomaganiu w taki sposób, jaki jest najlepszy dla kobiety. To może być aktywne towarzyszenie, jak robienie masażu, pomoc w zmianie pozycji, przykładanie kompresów, ale może się zdarzyć, że ona będzie potrzebować jedynie twojej obecności w tej samej sali i będzie to dla niej równie cenne, jakbyś robił wszelkie magiczne sztuczki. Nie trzeba jej jednak „brać na plecy” i ratować.

Sugerowanie znieczulenia lub cesarskiego cięcia

Kolejny błąd wynikający z postrzegania porodu jako przyczyny cierpienia kobiety. Cokolwiek będziesz sądził na temat tego, jak ona przechodzi przez poród, nieważne, jak bardzo twoje serce będzie się rwało do uratowania ukochanej, nigdy, przenigdy nie proponuj jej znieczulenia zewnątrzoponowego ani cesarskiego cięcia. To nie może wyjść z twoich ust! Dlaczego? Wyobraź sobie, że jesteś na siłowni i pierwszy raz w życiu przymierzasz się do podniesienia sztangi. Starasz się, pocisz, jest ci ciężko, nawet widać po twojej twarzy, że zaczynasz wątpić, i nagle słyszysz od swojego kumpla „daj spokój, nie dasz rady”. Resztki twojej siły i motywacji znikną.

Może się zdarzyć, że ona o to poprosi, ale to może paść tylko z jej ust. Czy od razu powinieneś biec, żeby jej to załatwić? To sprawa bardzo indywidualna i wierzę, że sam będziesz w stanie ocenić, czy to rzeczywiście jest ten moment. Może kobieta przechodzi akurat przez kryzys siódmego centymetra i potrzebuje stabilnego wsparcia, aby go pokonać? Wielekroć nawet kobiety, które błagały o znieczulenie lub cesarskie cięcie, wspominają swój poród pozytywnie i widzą, że to był chwilowy kryzys.

Przywiązanie do schematu

Jeżeli jesteś „techniczny”, pracujesz w zawodzie, gdzie królują projekty, schematy, procedury i wytyczne, to może być ci trudno zrozumieć, że poród to nie projekt i nie ma ścisłego schematu! Królestwo temu, który znajdzie przykłady dwóch identycznych porodów. NIE MA czegoś takiego. Nie ma dwóch kobiet, które miały dokładnie taki sam przebieg porodu, nie ma kobiety, która rodząc dwa, trzy, cztery czy więcej razy miała takie same porody. Dlaczego? Bo nie jesteśmy maszynami! Jesteśmy ssakami z całym pakietem indywidualnych cech (fizycznych oraz psychicznych) i każda z nich wpływa na przebieg porodu.

Brak planu „B”

W porodzie mogą cię zaskoczyć tysiące rzeczy – bo zaczęło się szybko, a myślałeś, że będzie wolno; bo zaczęło się wolno, a myślałeś, że będzie szybko; bo ona wydaje dziwne dźwięki; bo przeklina, a zawsze miałeś ją za grzeczną dziewczynkę; bo jest bardzo spokojna i skoncentrowana, a myślałeś, że będzie cię przeklinać; bo to trwa i trwa, a ty jesteś głodny; bo wasze dziecko jest całe pomarszczone, pokryte mazią, po prostu brzydkie, a ty myślałeś, że będzie wyglądać jak na Instagramie; bo ona każe ci wyjść, a myślałeś, że jesteście nierozłączni… Nie da się szczegółowo zaplanować porodu, warto więc zachować otwartą głowę i elastyczność, by przejść przez niego jak ninja.

Beata Jedlińska

*

Fragment pochodzi z książki Błękitny poród rodzinny Beaty Jedlińskiej i Krzysztofa Minge.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.