Karmienie piersią – inaczej? Odciąganie mleka kobiecego

Karmienie piersią - inaczej? Odciąganie mleka kobiecego

Niewiele elementów list wyprawkowych budzi tyle emocji, co laktator. Czy będziesz go potrzebować? Kiedy? Czy będziesz potrafiła z niego korzystać? Czy w ogóle będzie działał w twoim przypadku, bo przecież chodzą słuchy, że u niektórych nie działa. Nie znajdziesz tu odpowiedzi na powyższe pytania, ale garść rzetelnej wiedzy o tym, kiedy odciąganie pokarmu może być konieczne, a kiedy przydatne.

KPIsz?

Z nazywaniem karmienia dziecka jest trochę problemów. Zastanówmy się nad tym przez moment. Co małe dziecko właściwie je? Mleko matki. To jest najprecyzyjniejsze określenie. Tymczasem mówi się o karmieniu piersią. Moja koleżanka słusznie zauważyła, że karmić piersią można podczas rozszerzania diety – i będzie to pierś z kurczaka. Z kolei jedna z fundatorek Stowarzyszenia Doula w Polsce uparcie podkreśla, że karmi się nie piersią, a piersiami! Niemniej prócz karmienia mlekiem bezpośrednio ze swojej piersi można dziecku podawać własne (i nie tylko) kobiece mleko na inne sposoby. Stąd powszechnie w laktacyjnym świecie przyjęło się nazywać ten proces karmieniem piersią inaczej (KPI). 

Jest to odciąganie mleka z piersi laktatorem lub ręcznie i podawanie go dziecku przy użyciu butelki, łyżeczki, kubeczka i wszelkimi innymi sposobami. Dlaczego tak się dzieje? Z bardzo wielu powodów, o których pokrótce poniżej.

Ale wróćmy jeszcze do nazwy. Karmienie piersią, ale jakoś inaczej? Czyli piersią, ale nie piersią? Określenie KPI zadomowiło się już na dobre i nie chcemy z nim walczyć. Warto jednak doprecyzować, co ono właściwie znaczy: jak to wygląda, skąd się bierze, po co właściwie tak robić. Czy jest to opcja na całą drogę mleczną, czy tylko na część, czy można łączyć je ze „zwykłym” karmieniem piersią.

Może mi się zdarzyć

Przyczyn stosowania KPI może być nieskończenie wiele – i to zarówno po stronie dziecka, jak i po stronie matki. Zacznijmy od tych bardziej oczywistych.

Wcześniaki

Kiedy dziecko rodzi się przed terminem, często jest za słabe, by ssać pierś. To jednak spory wysiłek, a często walczymy o każdy dodatkowy gram małego ciałka. Dla takich maleństw mleko matki, to nie tylko pokarm, ale również lek. Dlatego w wielu miastach działają banki mleka kobiecego, dzięki którym wcześniaki, które nie mogą dostać mleka własnej mamy, otrzymują pokarm kobiecy od honorowych dawczyń. 

Choroba

W sytuacji, kiedy dziecko rodzi się chore lub jego stan pogarsza się po urodzeniu, zwykle konieczna jest intensywna opieka neonatologiczna, z którą wiąże się to, że maluszek trafia do inkubatora. W takiej sytuacji przystawianie do piersi bywa utrudnione, więc również zaleca się, by matka odciągała pokarm. 

Warto też wspomnieć tu, że zdarzają się wady rozwojowe, które uniemożliwiają karmienie bezpośrednio z piersi, a mianowicie różne typy rozszczepu warg i podniebienia. Ssanie wymaga wytworzenia w buzi dziecka podciśnienia, a to jest niemożliwe u dzieci, których podniebienie i wargi są rozszczepione, więc podawanie im mleka wymaga specjalnego sprzętu. 

Problemy ze ssaniem, przystawianiem i przyrostami

Bywa i tak, że dziecko jest zdrowe, ale karmienie piersią jakoś nie do końca wychodzi. Albo wszystko wydaje się być w porządku, dopóki nie zważymy dziecka i nie okaże się, że przybiera na wadze zdecydowanie za wolno. Jak wtedy może pomóc odciąganie? Gdy mamy do czynienia z małymi przyrostami masy, zwykle dobrym rozwiązaniem jest dodatkowa stymulacja piersi laktatorem po karmieniu. Dzięki temu gruczoły wyprodukują więcej mleka, a jeśli maleństwo jest ospałe przy piersi, można mu podać dodatkową porcję mleka mamy z kubeczka, butelki lub innym sposobem. 

Korzystanie z laktatora lub odciąganie ręczne może pomóc, kiedy dojdzie do poranienia brodawek, bo w ten sposób damy im odpocząć, a maluszek dostanie mleko – chociaż nie bezpośrednio z piersi.

Pamiętaj jednak, że jeśli coś w związku z karmieniem piersią cię niepokoi, najlepszym rozwiązaniem jest konsultacja. Często wystarczy korekta jakiegoś drobiazgu, by karmienie było łatwiejsze i efektywniejsze. W takich drobiazgach może pomóc promotorka karmienia piersią. Jeśli natomiast sprawa jest poważniejsza, należy poszukać wsparcia certyfikowanej doradczyni laktacyjnej. 

A teraz przyczyny mniej oczywiste i zasadniczo rzadsze. Ale też warto o nich wiedzieć.

BAA

BAA to skrót od breastfeeding aversion and agitation, co oznacza niechęć, wstręt, zdenerwowanie i pobudzenie związane z karmieniem piersią lub przystawianiem dziecka do piersi. Samo pojęcie BAA jest stosunkowo nowe i nadal niewiele wiemy o tym, skąd się bierze. Jest jednak faktem, że występuje, a więcej możesz o nim przeczytać tutaj tutaj

Czy odciąganie może pomóc, kiedy doświadczasz BAA? Owszem, może. Choć nie zawsze. Warto jednak spróbować, zanim zdecydujesz o zakończeniu karmienia z uwagi na odczuwaną do niego niechęć.

Decyzja

Choć wielu osobom może się to nie mieścić w głowie, bywają i takie przypadki, że po prostu matka decyduje się na odciąganie mleka zamiast karmienia bezpośrednio z piesi. Często są to decyzje, za którymi stoją różne trudne doświadczenia, więc lepiej nie pytać o powód, nim kobieta sama o tym nie opowie. 

Zdarzyło się. I co teraz?

Jak sobie radzić, kiedy trzeba odciągać pokarm? Prosta odpowiedź brzmi: użyć laktatora lub robić to ręcznie. A teraz przejdźmy do szczegółów.

Ręcznie

Ręczne odciąganie pokarmu to coś, co w pierwszych dobach zwykle bywa dużo bardziej efektywne niż używanie laktatora. Siara jest gęsta i lepka, więc jej krople spływają po osprzęcie dość opornie, część po prostu zostaje na ściankach, a przez to mamy wrażenie, że pokarmu jest mniej, niż rzeczywiście ściągnęłyśmy. Technikę ręcznego odciągania świetnie prezentuje ten film: https://med.stanford.edu/newborns/professional-education/breastfeeding/hand-expressing-milk.html

Czy da się ściągać ręcznie na dłuższą metę? Da się, pewnie. Chociaż – nie ukrywajmy – będzie to dużo bardziej męczące niż używanie laktatora. Ale z drugiej strony może być i tak, że odciąganie ręczne da dużo lepsze rezultaty niż użycie choćby najlepszego sprzętu.

Laktatorem

Który najlepszy? Tej firmy czy innej? Ten model czy tamten? Tak naprawdę, ile kobiet, tyle opinii i doświadczeń. Podstawowa zasada jest taka, że aby laktator działał poprawnie, trzeba dopasować lejek do rozmiaru brodawki. Dobrze dobrany lejek pozwoli ci uniknąć bólu i uszkodzeń brodawki oraz może wpłynąć na zwiększenie ilości odciąganego mleka. Część producentów oferuje kilka rozmiarów lejków, u innych jest jeden, ale może się okazać, że to właśnie ten jest „na miarę szyty”. Na stronie Fundacji Mlekiem Mamy znajduje się świetne opracowanie na ten temat. 

Albo kolektorem 

Kolektor pokarmu to silikonowa buteleczka, która, wykorzystując podciśnienie wytworzone przy jej nakładaniu na pierś, wyciąga z tejże piersi mleko. Można po prostu nałożyć ją i czekać, aż trysną białe strumienie, można też pomóc sobie nieco masażem piersi.

Niezależnie jednak, czy używasz laktatora, kolektora, czy odciągasz pokarm ręcznie, istotne jest to, żeby zaopatrzyć w jeszcze jeden ważny element: wiedzę. 

Sprawdzone techniki 

Chele Marmet i 7-5-3 

Jeśli masz już jakieś doświadczenie z odciąganiem pokarmu, zapewne znasz schemat 7-5-3. To chyba najpowszechniejsza porada, jaką można usłyszeć, gdy pojawia się problem z karmieniem bezpośrednim: odciągaj w rytmie 7 minut z jednej piersi, 7 z drugiej, potem 5 z jednej, 5 z drugiej i na koniec jeszcze po 3 minuty z każdej. Skąd wziął się ten schemat? To technika Chele Marmet. Radziła ona odciągać przez 5–7 minut z jednej piersi, tyleż z drugiej, a następnie przez 3–5 minut i na koniec przez 2–3 minut z każdej piersi. Trzeba jednak pamiętać, że to technika odciągania… ręcznego. I, co jest bardzo istotne, między tymi sesjami powinno się stosować różne zabiegi pomagające lepiej opróżnić pierś, takie jak masowanie czy wstrząsanie. Świetnie jest to opisane i zilustrowane tutaj: Manual Expression of Breast MilkMarmet Technique.

Czy odciąganie laktatorem w podobnym rytmie ma sens? Z pewnością nie zaszkodzi, jeśli mamy do czynienia z prostym laktatorem bez zróżnicowanych trybów ssania. Jeśli natomiast używamy bardziej zaawansowanego sprzętu, raczej jest to niepotrzebna komplikacja. 

Jane Morton i ręczne wspomaganie

Kolejnym sposobem, który bywa bardzo pomocny, jest łączenie techniki odciągania ręcznego z pracą laktatorem. Według badań Jane Morton z Uniwersytetu Stanforda ręczne wspomaganie laktatora może zwiększyć ilość odciąganego mleka niemal o połowę. W filmie podlinkowanym wyżej przy omówieniu odciągania ręcznego poruszany jest również ten temat. Przy okazji ciekawostka: jeśli karmisz i twoje dziecko uciska rączką pierś, którą ssie, to stosuje tę właśnie technikę, pomagającą mu skuteczniej ją opróżnić.

Nancy Mohrbacher i magiczna liczba

Magiczna liczba? Co to takiego? Otóż jest to liczba sesji odciągania w ciągu doby koniecznych, by utrzymać laktację. Powiesz może: Ale przecież to oczywiste, że takich sesji powinno być 7–8. Tak mówią wszyscy! Otóż nie: ta magiczna liczba zależy od pojemności piersi i może wynosić od 3–4 (a w rzadkich przypadkach nawet 2) przy największej zdolności magazynowania pokarmu do ponad 12 przy najmniejszej. W praktyce oznacza to, że są kobiety, które utrzymają laktację na stałym poziomie, odciągając pokarm 2 razy dziennie, a są i takie, które po pominięciu jednej sesji ze standardowych 12 odczują spadek produkcji. Tutaj możecie poczytać więcej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.