Brawo! Super! Świetnie! Dlaczego chwalenie nie służy dziecku?

Dziewczynka i mama

Zwykle rozumiemy już, że stosowanie kar jako środka wychowawczego nie wpływa dobrze na nasze relacje z dziećmi ani na ich poczucie własnej wartości czy naukę, co jest OK, a co nie. Jednak kwestia nagród – w tym ich werbalnej odmiany, czyli pochwał – nadal wzbudza dużo wątpliwości. Jak to, nie mogę mojemu dziecku powiedzieć, że jest mądre? Pochwalić rysunku? Docenić, że coś mu się udało? Przecież to takie wspierające rzeczy…!

W poniższym artykule chcę opowiedzieć ci o tym, jakie mechanizmy kryją się tak naprawdę za chwaleniem i jakie niesłużące dziecku ani waszej relacji konsekwencje może mieć chwalenie. Podpowiem ci też, w jaki sposób możesz docenić dziecko w bardziej wspierający sposób.

Czym tak naprawdę jest pochwała?

Chcę w tym miejscu uściślić, czym jest pochwała w rozumieniu tego artykułu: werbalnym wyrażeniem swojej oceny, opinii na temat zachowania lub uczynku dziecka (a czasami np. jego wyglądu czy osobowości), zazwyczaj mającym na celu wzmocnienie danego zachowania czy postawy, np. „To było super, że posprzątałaś klocki”, „Ślicznie się podzieliłaś zabawkami w piaskownicy”, „Jesteś taka mądra”, „Jaki piękny obrazek”.

Pochwała to nic innego jak niematerialna, wyrażona werbalnie nagroda. A nagroda i kara to dwie strony tego samego medalu. Nagroda bazuje na dokładnie takim samym mechanizmie jak kara: dorosły ocenia, czy zachowanie dziecka było według niego dobre, czy złe, i na podstawie tej oceny wymierza karę lub daje nagrodę. Istotą kar i nagród (w tym pochwał) jest warunkowość, czyli fakt, że pojawiają się one jedynie wtedy, kiedy dziecko zrobi coś przez nas (nie)pożądanego.

To podejście ma źródła w behawioryzmie. Pewnie słyszałaś o tak znanych eksperymentach, jak ten z psem Pawłowa albo ten ze szczurami szukającymi wyjścia z labiryntu; te doświadczenia bazowały właśnie na behawioryzmie. Faktycznie, w tresurze zwierząt, gdzie pożądanym efektem jest zachowanie zwierzęcia zgodne z oczekiwaniami człowieka (bez skupiania się na przeżyciach wewnętrznych zwierzęcia), system kar i nagród to skuteczna metoda – czyli taka, która pomaga osiągnąć cel.

No właśnie… tylko czy twoim celem jest wytresowanie dziecka do zachowywania się zgodnie z twoimi oczekiwaniami, czy raczej stworzenie z nim głębokiej, bliskiej relacji, zrozumienie go jako odrębnej osoby i wspieranie go w byciu sobą w świecie? To ważne pytanie, które warto sobie zadać, ponieważ – niestety! – nie jest możliwe, żeby dziecko zawsze postępowało w zgodzie ze sobą i równocześnie z twoimi oczekiwaniami wobec niego. Im szybciej pozbędziesz się nadziei na to, tym lepiej!

W jaki sposób pochwały mogą szkodzić?

  • Zubażają nasze spojrzenie na dziecko, redukując je do bardzo powierzchownej kategorii, czyli do oceny zachowania. Taka postawa z jednej strony ignoruje fakt, że zachowanie jest jedynie zewnętrznym objawem, „ilustracją” tego, co dzieje się w środku człowieka; z drugiej strony zaś nadaje naszej subiektywnej ocenie rangę uniwersalnej prawdy. Dajemy sobie prawo do oceniania, czy coś, co robi dziecko, jest dobre czy złe, ładne czy brzydkie, fajne czy niefajne… podczas gdy nie jesteśmy przecież żadną wyrocznią, a każdy – w tym nasze dziecko – ma prawo mieć własną opinię na ten temat. A co najważniejsze: dziecko swoim zachowaniem coś nam komunikuje. Dopóki skupiamy się na własnej ocenie tego zachowania, pozostajemy głusi na informację, którą daje nam dane zachowanie.
  • Pochwały zawierają w sobie element manipulacji. Kiedy np. chwalimy dzielenie się zabawkami, informujemy dziecko, że nie interesuje nas jego gotowość do obdarowywania (pięknie pisze o tym Gosia Stańczyk w książce Rodzeństwo), a jedynie zewnętrzny rezultat, czyli to, że dało zabawkę komuś innemu. A jeśli nasze dziecko wcale nie miało ochoty się dzielić? Jeśli zrobiło to pod naciskiem (zapewne naszym lub innego dziecka czy dorosłego), prawdopodobnie wcale nie czuje się z tym dobrze, odbiera akt podzielenia się jako naruszenie jego granic. Chwaląc dzielenie się w takiej sytuacji, wysyłamy dziecku komunikat: przekraczanie własnych granic dlatego, że ktoś inny czegoś od ciebie chce, jest OK. A to już jest wchodzenie na grząski grunt…
  • Uzewnętrzniają poczucie własnej wartości. Uczą dziecko, że powinno szukać na zewnątrz siebie informacji o tym, czy jest w porządku, czy nie. Kiedy chcemy wychować człowieka o stabilnym, zdrowym poczuciu własnej wartości, potrzebujemy wzmacniać w dziecku przekonanie o tym, że nikt na zewnątrz nie decyduje o tym, jakie ono jest i czy jest w porządku.
  • Wysyłają komunikat o warunkowej akceptacji i miłości. „Jesteś OK wtedy, kiedy zrobisz coś, co mi się podoba”. Takie komunikaty wpływają nie tylko na wspomniane wyżej poczucie własnej wartości, ale też na poczucie bezpieczeństwa dziecka w relacji z rodzicami. Dziecko potrzebuje do prawidłowego rozwoju emocjonalnego świadomości, że jest akceptowane i kochane dokładnie takie, jakie jest, niezależnie od tego, jak się zachowuje i czy ładnie rysuje. Nie oznacza to, że trzeba entuzjastycznie przyjmować wszystkie zachowania dziecka, ale że mamy poświęcać mu uwagę i akceptować je ze wszystkimi jego emocjami i uczynkami, a nie tylko wtedy, kiedy robi coś, co nam się podoba.
  • Uzewnętrzniają motywację. Badania wykazały, że dzieci chwalone za zrobienie czegoś pomocnego w przyszłości były… mniej chętne do pomocy! Jak to możliwe? Ano tak, że dla ludzi, którzy pomagają z wewnętrznej potrzeby, gratyfikacją jest sam fakt udzielenia komuś pomocy i ewentualnie wdzięczność osoby, której się pomogło. Natomiast dzieci chwalone za pomaganie zaczynały pomagać po to, żeby otrzymać pochwałę (nagrodę!). W sytuacji, kiedy „nikt nie patrzył” i nie było szans na pochwałę, dzieci przestawały mieć ochotę na pomaganie. Można więc powiedzieć, że pochwały wzmacniają chęć robienia różnych rzeczy wyłącznie dla własnej korzyści i zmniejszają wewnętrzną potrzebę bezinteresownego obdarowywania innych (wsparciem, pomocą, uwagą, przedmiotami).
  • Ulegają szybkiej inflacji. Możesz to zauważyć dosłownie w ciągu kilkunastu minut, np. kiedy dziecko przyjdzie do ciebie z kilkoma rysunkami po kolei. Jeśli obierzesz drogę wygłaszania tradycyjnych pochwał, powiedzenie „Jakie ładne!” starczy być może przy pierwszym obrazku, ale z każdym kolejnym dziecko będzie domagało się chwalenia bardziej, inaczej, mocniej. A to dlatego, że ono wcale nie przychodzi do ciebie po ocenę, a po uwagę i zainteresowanie.
  • Wkładają dziecko w foremkę. Kiedy posługujemy się epitetami, opisując jakie dziecko jest, nieuchronnie wkładamy je do szufladek z napisem np. „mądra”, „szybki”, „dzielna”, „ładna”, „dobry z matematyki”. Na pierwszy rzut oka może nam się wydawać, że to dobra droga – przecież mamy na myśli same pozytywne aspekty – ale tak naprawdę każde szufladkowanie jest ograniczające i wysyła komunikat: dopasuj się. W ten sposób wywieramy na dziecko presję, czego efektem często jest porzucanie przez malucha autentyczności i zachowywania się w zgodzie ze sobą na rzecz dopasowywania się do zawartych w epitetach oczekiwań. I tak przyczyniamy się do sytuacji, w której dziecko „szybkie” nie może zająć dalszego miejsca w podwórkowych wyścigach, „mądre” nie może dostać gorszej oceny, „dzielne” nie może płakać czy okazać strachu, bo czuje, że w ten sposób zawiodłoby rodziców. To dla dziecka duży ciężar.
  • Oddalają nas od dziecka. Szufladkowanie, chwalenie dziecka za pomocą ocen i epitetów stawia nas w pozycji zewnętrznego obserwatora, zamiast wspierać bycie przy dziecku, ze wszystkimi jego potrzebami, emocjami, trudnościami, przeżyciami. Ocenianie ludzi i przyczepianie im etykietek nie sprzyja budowaniu autentycznych, bliskich relacji.

Co zamiast pochwał?

Zobacz dziecko w dziecku. Potrzeby, emocje, osobowość, przeżycia… Usłysz to, zamiast skupiać się na zachowaniu malucha i na swojej własnej, subiektywnej ocenie tego, jaki on jest.

Powstrzymaj się od oceny. Dostrzegaj bez oceniania. Zastąp osądy ciekawością, otwartością. „A to niebieskie, co tutaj narysowałaś, to co to jest?”, „Pomogłeś mi dzisiaj przygotować obiad”.

Zwracaj uwagę dziecka na jego wnętrze. „Widzę, że jesteś dumny z tej budowli!”, „Ale się cieszysz, że jedziemy na lody, prawda?”, „Jak się czułeś, kiedy Jaś bawił się twoimi zabawkami?”.

Oferuj niewartościującą uwagę. Niech twoja uwaga poświęcana dziecku nie będzie związana tylko lub głównie z jego zachowywaniem się dobrze lub źle. Rozmawiajcie, spędzajcie razem czas, włączaj dziecko do swoich aktywności i konwersacji, pytaj, co sądzi itp. Jeśli chcesz zwrócić jego uwagę na jakieś konkretne doświadczenie, mów o nim z perspektywy oka kamery, np. „Widziałam, że w piaskownicy podzieliłaś się swoimi zabawkami z Jasiem”.

Okazuj wdzięczność. Kiedy dziecko zrobi coś, co ci się spodobało, łatwo jest zamienić cisnącą się na usta ocenę po prostu na „dziękuję” – „że mi pomogłeś”, „że nalałeś bratu soku”, „że pobawiłaś się sama, kiedy potrzebowałam odpocząć”…

Stosuj komunikaty z pozycji „ja”. Dzięki temu dajesz dziecku do zrozumienia, że to tylko twoja opinia, że dziecko może mieć swoją własną. „Cieszę się…”, „Podobało mi się, kiedy…”, „Było mi miło…”

Pamiętaj, proszę, że to nie jest zero-jedynkowe. Jasne, że wyrwie ci się jeszcze milion „Super!” w reakcji na różne zachowania dziecka czy sytuacje z jego udziałem, i to jest OK! Ważne, żebyś świadomie podchodziła do tego, jak mówisz do dziecka i jakie skutki może mieć ta komunikacja. To, co pozostawia po sobie trwałe ślady, to to, jak mówimy z reguły – dlatego nawet najmniejsze kroczki w stronę zmiany są bardzo ważne. Trzymam za ciebie kciuki 🙂

Autor Pamela Kucińska

psycholożka i edukatorka okołoporodowa. Od dekady na różne sposoby towarzyszy kobietom w początkach macierzyństwa i nie tylko, wspierając je w budowaniu dobrych relacji z dzieckiem, partnerem/ką i - przede wszystkim - z samą sobą. Autorka e-książki "#Niezbędnik porodowy" i kursów online dla rodziców. Znajdziesz ją na www.pamelakucinska.pl i w social media @pamela_kucinska_psychologia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.